Powstawała wtedy, kiedy moje życie nie było proste. Kiedy wiele rzeczy trzeba było dźwigać po cichu. Kiedy dzieci spały, a ja zamiast odpoczywać, dopisywałam kolejne zdania, poprawiałam sceny, wymyślałam zadania, szukałam słów i próbowałam z chaosu zrobić coś, co będzie miało sens.
Najpierw nie planowałam książki. Chciałam stworzyć moim synom przygodę. Coś żywego. Coś naszego. Były listy, zielone kamienie, zadania, las, jezioro, tajemnice i dużo śmiechu. Chciałam, żeby w trudnym czasie poczuli, że świat nadal może być bezpieczny, ciekawy i pełen magii. Że są ważni. Że mają wpływ. Że odwaga nie oznacza braku strachu, tylko zrobienie małego kroku mimo niego.
Z czasem ta przygoda zaczęła rosnąć. Z rodzinnej gry narodził się świat Zielonego Kręgu — ze Staruchem Szyszką, przepowiednią, dziewięcioma kamieniami, duchami lasu i dziećmi, które mają do wykonania coś większego, niż same na początku rozumieją.
Nie chcę udawać, że wszystko przyszło lekko. Nie przyszło. Ta książka jest dla mnie ważna właśnie dlatego, że nie powstała obok życia, tylko w samym jego środku. W zmęczeniu, miłości, lęku, śmiechu, uporze i tej dziwnej sile, która każe człowiekowi tworzyć światło nawet wtedy, kiedy sam bardzo go potrzebuje.
Piszę to też dla tych mam i ojców, którzy próbują budować dzieciom bezpieczny świat, choć ich własny czasem się chwieje. Dla tych, którzy czytają bajki z resztek sił. Którzy wymyślają zabawy, kiedy sami są zmęczeni. Którzy chcą dać dzieciom coś dobrego, nawet jeśli nie mają idealnych warunków, idealnego domu ani idealnego spokoju.
Zielony Krąg nie jest historią o idealnej rodzinie. Jest historią o odwadze, więzi, wyobraźni i nadziei. O tym, że magia czasem zaczyna się bardzo zwyczajnie — od kartki, kamienia, listu schowanego w odpowiednim miejscu i dorosłego, który mimo wszystko mówi dziecku: „chodź, idziemy na wyprawę”.
Mam nadzieję, że ta książka zostawi po sobie coś więcej niż tylko przeczytaną opowieść. Może mały zielony kamień odwagi. Może wspólny wieczór. Może przypomnienie, że nawet w trudnym czasie można stworzyć coś dobrego.